Wczoraj postanowiłyśmy z Wysibirą trochę zaszaleć.! A więc wyszłyśmy na rower i postanowiłyśmy dojechać na podole przez most. O kuna jakie my głupie:
1) Wrzeszczałyśmy na moście bo się bałyśmy że wpadniemy do wody , a Agata sie pytała ludzi dlaczego się nie boją jechać na moście....
2) Przez most szłyśmy około 30 minut...hmhmh
3) W Radziwiu pytałyśmy sie ludzi jak dojechac do drugiego mostu hehehhe
4) Szłyśmy jakimś polem i jakaś babcia powiedziała nam gdzie na most ( kochamy tę panią)
5) Dalej już tylko do mostu szłyśmy jeszcze chyba półtorej godziny , a po drodze Wysibira otarła się o rower i rana cały czas jej się wykrwawiała a ja oczywiście w błoto wleciałam.
6) Już blisko mostu jakiś ziomek z budowy rzucił nam dziwne dzień dobry!!!
7)Byłyśmy takie złe że nie da się tego opisac noi wreszcie dotarłyśmy do maczka gdzie se zjadłyśmy kolacyje:)
W ŻYCIU NIE MIAŁAM TAKIEJ PRZYGODY DZIĘKI CI WYSIBIRA!!!
hehehehszki:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz